>> środa, 29 grudnia 2010 10:52:46
Nie wiem czy przytyłam po świętach. W sumie nie przejadałam sie jakoś strasznie strasznie... Nie rzygałam. Chyba. Sama już nie wiem. Patrząc w lustro chwilami widze coś co mnie dziwi: "Oooo przecież wyglądasz całkiem spoko, masz fajną talie, twarz też niczego sobie", ale później mrugam i patrze jeszcze raz, ale wtedy już słysze coś innego: "Ej z czym do ludzi. Patrz jak wyglądasz. Jesteś tłusta, paskudna i nijaka. NIJAKA. Bezbarwna." Wiecie... Kiedyś myślałam, że to można ukryć, że nikt sie nie domyśli, że jest ze mną coś nie tak. Ukrywam to tak bardzo głęboko, że zaczynam świrować. A smutek w moich oczach widzi każdy. Nawet obce osoby, które tak naprawde dobrze mnie nie znają. Każdy pyta: Ej co Ci jest? Stało sie coś? A ja tylko odpowiadam: Nie wszystko jest ok.
Ale cholera nie jest. Nie wiem czy to ja już sie tak bardzo nad sobą użalam. Nie wiem. Ale trace poczucie jakichkolwiek emocji. Tone. Wiem, że ide na dno, ale odpycham od siebie ludzi. Kiedy ktoś jest dla mnie ważny ranie tą osobe, żeby mnie zostawiła, znienawidziła i nie patrzyła na to co sie ze mną dzieje. A może boje sie takiego prawdziwego zaangażowania. No bo po co komuś bezgranicznie ufać skoro prędzej czy później odejdzie, zostawi, zapomni?
A może to ja jestem taka rozkapryszona? Że tylko użalam sie nad sobą, robie bla bla tak mi źle tak niedobrze. Jojcze, że nie potrafie sie podnieść, że po co,że nie mam siły. Ale ja naprawde nie mam siły... I to mnie przeraża. Te ciągłe myśli... Boje sie ich. Przed świętami, dobra na fazie bo na fazie, ale pocięłam sie. Strasznie. I już nie będe mówić, że nie zostanie blizna. Bo zostanie i to wielka, bo jest dziura, szrama czy co to jest... Może troche to było przez to, że sie pokłóciłam z kuzynem, ale nie tak, że to przez niego czy coś. Tylko ja sama sprowokowałam wszystko. Macie tak czasem, że jak się z kimś kłócicie to tak jakby specjalnie? I ciągle kogoś prowokujecie, i jeszcze, i jeszcze? Ja tak nie raz mam. Nie wiem... Może to dlatego, że przez długi czas tłumie w sobie emocje i tylko w ten sposób potrafie sie wszystkiego pozbyć? Było tyle krwi. Tak bardzo dużo. Przestraszyłam sie, ale tylko na drugi dzień kiedy rano ciągle ta rana sie nie zagoiła, nie zaschneła. Żałowałam. No bo przecież to jest tylko i wyłącznie mój wybór. I naprawde mi sie to nie podoba. To dlaczego ciągle o tym myśle i chce ciąć sie po rękach i wszędzie w koło? Dlaczego ledwo sie od tego powstrzymuje. Nie wiem... Czy to, że ciągle powstrzymuje łzy jest normalne? Dlaczego ciągle mi smutno i chce mi sie płakać i czuje sie taka samotna? Skoro przecież nic aż takiego złego sie nie stało. Ja sama tego nie pojmuje, a jak ktoś inny ma zrozumieć, że jest mi tak bardzo źle że chce wyć do księżyca, a przecież ludzie mają dużo poważniejsze problemy od moich. Może ja to wymyślam? Nie wiem... Na każde pytanie mogłabym odpowiadać nie wiem.
Staram sie. Bardzo sie staram być w porządku, ze soba i z innymi. Nie robić rzeczy, które mogłyby ranić innych, nie robić niczego wbrew sobie, nie kłamać i ogólnie być w porządku. Na nikogo złego słowa nie powiedziałam. To dlaczego inni mnie oczerniają i mówią nie prawde? Jakieś pierdolone ploty, które nijak mają się do rzeczywistości. Dlaczego? Przecież ani sie z nikim nie pieprze ani nic, a co z tego, że od czasu do czasu sie z kimś pocałuje? Czy całowanie robi komuś krzywde? Czy jest jakieś bardzo zobowiązujące? Nie sądze. To dlaczego ktoś gada, że sie z kimś za przeproszeniem pierdole skoro nic takiego nie miało miejsca? Nie mówiła tego osoba z którą się "całowałam" ale całkiem ktoś inny. Czy leżenie koło kogoś pod kocem jest aż takie złe? Czy ja jestem tą złą, bo opieram sie gościowi? Że z nim tego nie robie, chociaż wiem, że on by chciał? Czy to jest takie złe, że chce dobrze, chce być ok wobec każdego? Dlaczego wszystko czego bym sie nie dotknęła zamienia sie w gówno? Dlaczego tak siebie wyniszczam, i niszcze wszystko wkoło siebie? Dlaczego jeśli coś mówie, to moje słowa są tak bardzo źle zinterpretowane, chociaż chodzi mi o coś innego? Dlaczego prowokuje do kłótni ludzi na których mi zależy? Ja naprawde nie mam siły już żyć...
Pokłóciłam sie z przyjaciółką i bardzo tego żałuje. Brakuje mi jej. Ale z drugiej strony, to chyba dobrze że sie nie odzywa. Nie chce jej ciągnąc z sobą na dno. Nie chce, żeby patrzyła na to co z sobą robie, bo nie potrafie sie podnieść ani wytłumaczyć, że już nad tym nie panuje... Nie chce też patrzeć na to, że traci ważne dla siebie rzeczy przeze mnie... Że moje zachowanie wpływa na to co sie dzieje. Nigdy świadomie nie chciałam nikogo zranić... Bo wiecie, mam takie wrażenie, że cokolwiek czego sie dotknę, coś zrobie to później w końcowym etapie wychodzi tak, że zrobiłam krzywde tej osobie. Poznałam np moją kuzynke z kolegą... Kolega zniknął, nie widuje sie ze swoimi znajomymi z mojej miejscowości, koledzy z którymi wychowywał sie od małego nie widzieli go już nawet nie wiem ile... I to wszystko moja wina. Bo gdybym nie poznała go z moją kuzynką to było by inaczej. Bo wmieszałam w coś swoje parszywe ręce i stało sie. Wszystko sie rozsypało. Z mojej winy. Nie chce, żeby moje paskudne łapy przyczyniły sie do jakiejś jej krzywdy...
Sama już nie wiem co myśleć. Chce sie zwinąć w kłębek na łóżku i spać. Chociaż i tego ostatnio nie lubie, bo śnią mi sie koszmary. Codziennie. Nie moge sobie znaleźć miejsca. Tak bardzo sie boje. Świata i siebie... Żałuje tak wielu rzeczy, żałuje że sie staram a i tak wychodzi jak zawsze, gównianie...
Ana-i-Miya
komentarze [2]

>> niedziela, 12 grudnia 2010 19:25:10
Niby pogodziliśmy się na chwile. Zaczęliśmy pisać, dzwonił do mnie, wszystko sobie wyjaśniliśmy, ale po krótkim czasie znowu się wszystko spierdoliło. Ktoś/ coś nagadał. Znowu. I czuje sie taka winna przez to... Że mam za długi język i że bez potrzeby powiedziałam o tym "przyjaciółce", która puściła jakąś plote. Hah. A palnęłam to przez przypadek. Nie wiem już komu moge ufać, komu nie. Chciałabym zniknąć za żelaznym murem. Otępić zmysły, żeby nie czuć. Moge nie czuć szczęścia, ale przynajmniej nie będe czułą tego bólu. Czuje sie taka bardzo samotna... Znowu. A myślałam, że wszystko zaczęło się układać to jakby tak już miało być zawsze, cały świat się zawalił...
Najgorsze jest to, że ja wiem, że on znowu kiedyś zadzwoni. Bo jeśli coś zdarzy się dwa razy to zdarzy się i następny... Tak bardzo mi go brakuje, a sama nie wiem dlaczego. Przecież to jest kawał huja i nic więcej... Ale czy ja jestem lepsza? Żałuje tego wszystkiego.
Próbuje walczyć z wagą. Roztyłam się do ponad 63 o zgrozo kilogramów. Ale jest już w granicach 58-59kg. Czyli moge powiedzieć że 4 kilogramy mniej. Postanowiłam zrzucić jeszcze z 10 kilo. Długa droga jeszcze przede mną ale dam rade bo nie jestem sama.
Jeszcze jakbym ogarnęła nauke to było by dobrze. Sama odpuszczam. Nie ucze się. Mam w plecy zaliczenia i sie dalej opierdalam ;/ normalnie brawo... Czuje sie pusta w środku. Popadam ze skrajności w skrajność, ale przecież w końcu taka właśnie jestem. Czyżbym lubiła się niszczyć? Zatracać w tym gównie bo po prostu nie czuje wtedy nic więcej? I ten ból i ta pustka znikają? Nie wiem, chyba tak..
Ana-i-Miya
komentarze [1]

... >> piątek, 27 sierpnia 2010 10:46:27
Długo nie pisałam, wiem... Szczerze mówiąc to nawet forum zaniedbałam. Wage też... Przytyłam 5 kg. Brawo aim;/ Czuje sie jak gruba tłusta świnia, która cały czas robi tylko nom nom...
Wczoraj dzień był iście napadowy. Jadłam i rzygałam. Rzygałam i jadłam.
Niedawno zerwał ze mną chłopak.. 3 dni temu. Z mojej winy, bo wszystko spierdoliłam... Ale mam nadzieje, że da mi jeszcze tą jedną ostatnią szanse... Szczerze mówiąc nie jestem przyzwyczajona do związków i nie wiem jak sie zachować w danej sytuacji, czego oczekiwać i co dawać w zamian. Nie wiem jak to wszystko rozegrać... Podobno czas pokaże.. O ile do tego czasu sie nie wykończe psychicznie ;/ Jest mi tak bardzo smutno.. Tak bardzo, że aż mnie to boli. Czuje sie taka samotna, zostawiona samej sobie.
Dziś prawdopodobnie głodówka. Może w ogole przestane jeść? Fajnie by było..
Ana-i-Miya
komentarze [2]

>> poniedziałek, 26 kwietnia 2010 16:08:00
Od dłuższego czasu moje życie przepełnia smutek z przeplatającymi się nićmi dobrego humoru, które niestety są tak cienkie jak pajęczyna utkana przez pająka, którą może rozerwać silniejszy podmuch wiatru. Nie wiem jak to nazwać. Czy to strach przed jutrem, czy samotność? Boje się. Każdego dnia coraz bardziej i bardziej. Niestety człowiek za późno zauważa co było w danej chwili ważniejsze.
Czasami mam takie chwile, że nie moge na 100% powiedzieć czy coś się naprawdę wydarzyło, czy tylko mi się wydawało, a może śniło mi się w nocy, czy też w pewnej chwili moje myśli uciekły w marzenia? Cały czas marze. Wymyślam sobie różne rzeczy. Odrywam się chociaż na chwile od wszystkiego, zapominam i przestaje się bać.
Tak bardzo brakuje mi kogoś do kogo mogłabym się przytulić. Z drugiej strony jednak wiem, że odepchnęłabym od siebie tą osobe, bo związek kojarzy mi się tylko z bólem, które tak bardzo rozszarpuje serce. Szukam ideału. Baaaa... Ja go nie szukam. Ja go tworze w swojej wyobraźni. Moge przyspieszać lub cofać swoje myśli. W życiu to nie możliwe.
Mimo wszystko jest jedna rzecz, którą wiem na pewno: samotność. To ona towarzyszy mi codziennie. Codziennie rano ze mną wstaje, żeby wieczorem móc położyć się obok mnie. I nie ważne czy otaczają mnie ludzie, czy fizycznie jestem sama ze sobą to i tak czuje ten smutek, który coraz bardziej wgniata mnie w ziemie.
Ostatnio rzygam codziennie. Nawet po kilka razy. Tak bardzo nie moge znieść tego uczucia ciężkości w żołądku. Nawet kiedy czuje, że moje gardło nie daje rady, boli to i tak robie to dalej z tym, że unikam ostrych przypraw. Codziennie ćwicze. Haaa kto by wcześniej pomyślał że wezme się za ćwiczenia co nie? A jednak. Z każdym dniem chce ćwiczyć coraz więcej. I z każdym dniem jestem coraz bardziej zła, bo waga stoi w miejscu a ja wciąż widze swój tłusty brzuch, który przy każdym kroku trzęsie się jak galareta.
Zastanawiałam się ostatnio co w moim ciele mi się podoba. Wiecie co? Moje nadgarstki. A to dlatego, że są mniejsze niż mają inni, a bransoletkę bez trudu moge prześlizgnąć bez rozpinania. Jedyne takie małe miejsce.
Ana-i-Miya
komentarze [6]

>> czwartek, 17 września 2009 23:47:04
Pezet - Spadam
"Nie ma cię, gdy moje życie spada w dół
I nie ma cię, gdy wszystko łamie się na pół
I nie ma cię i nie wiem już gdzie jesteś
Ale dobrze, że nie wiesz co u mnie, bo pękło by ci serce
Nie ma cię, gdy moje życie spada w dół
I nie ma cię, gdy wszystko łamie się na pół
Ale kocham cię, kocham, wciąż cię kocham kurwa
I nie znam już innych słów, to jest zbyt trudne"

Do dupy z tym wszystkim... Z Tobą też... Za każdym razem kiedy powiem sobie dość tyle starczy, nie chce cie, nie zasługujesz na mnie pojawiasz się ty. I znowu to samo. Zatracam się w chwili spędzonej z tobą Wszystko ożywa i nie potrafie się uwolnić.. Godze sie na wszystko choć wiem, że będe żałować, ale ciągle ryzykuje.
Co ty w sobie takiego masz do cholery, że tak bardzo ulegam... Dlaczego ci na to pozwalam ? ;/
Nawet nie chce już o tym myśleć. A jeśli moje przypuszczenia staną się prawdą to nawet nie chce wiedzieć co będzie dalej. Co zrobie... Na razie czekam. Później będe się martwić...

Chudne. Kurwa chudne i jakoś mi to wychodzi.
Ana-i-Miya
komentarze [11]

>> piątek, 21 sierpnia 2009 12:02:21
Mam taki chaos w głowie, że nawet nie wiem od czego zacząć co napisać...
Mówią, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ja weszłam. Żałuje. Stare rany zostały rozszarpane i krwawią... Boli cały czas. Siedze i myśle o nim. Myśle, co we mnie jest nie tak. Dlaczego ja coś do niego czuje, a on do mnie nie. Dlaczego to uczucie trwa tak długo. Ludzie się nie zmieniają. Przynajmniej ja. Chociaż zmieniłam się pod wieloma innymi względami to i tak zostałam taka jak wcześniej. Uzależniona i uległa w stosunku do niego. Za to co mi kiedyś zrobił powinnam mu przywalić w morde chociaż i na to nie zasługuje. A teraz jak gdyby nigdy nic. To boli.
Jednak i ja jestem nie taka jak być powinnam. Coś w tym musi być.
Chudne.
Chudne w oczach. Nie chce mi się jeść, a jedzenie wmuszam na siłe. Wszystko smakuje jak papier...
Słońce świeci a niebo jest błękitne. Niby wszystko powinno być dobrze. Ale z jakiegoś powodu nie jest. Czuje się taka samotna i pusta...
Tęsknie. Tylko jeszcze nie wiem za czym...
Ana-i-Miya
komentarze [2]

Zła passa w końcu się odwróciła >> sobota, 18 lipica 2009 20:54:49
Od kiedy pamiętam to się odchudzam. Od 13 roku życia. Raz prawie mi się udało, a później roztyłam się do rozmiarów przypominającego smoka. I chociaż nie wiem jakbym się starała to mi nie wychodziło i tyłam jeszcze bardziej, albo stałam w miejscu.
Nie wiem czy to jest tzw. przeznaczenie, ale jednak ktoś (bo nawet nie wiem kto) zostawił mi komentarz pod notką. Nowe forum itd. Przyznam się, że z początku przeczytałam, miałam nawet usunąć tego komenta, bo reklam raczej nie toleruje. Ale po jakimś czasie wpisałam adres w wyszukiwarce i pomyślałam sobie co mi szkodzi zapisze się. No i zapisałam się. Od jakiegoś tygodnia, może dłużej. I muszę powiedzieć: dopiero teraz czuję, że uda mi się w końcu schudnąć. Dzięki właśnie tym dziewczyną, ponieważ mnie motywują i wspierają. Wcześniej szybko odpuszczałam, a teraz to nawet mi głupio, że jestem tam a tak łatwo odpuszczam celu, który zawsze chciałam osiągnąć, a one chociaż czasem im się nie udaje to i tak nie odpuszczają. Naprawdę dużo mi to dało. Dzięki dziewczyny :*

A tak poza tym odbiegając od tematu. Wakacje jako tako przebiegają. Nawet odważyłam wystawić swoje sadełko na światło dzienne nad wodą :P I pływać się trochę nauczyłam :D
Spodobał mi się też taki jeden gość, ale odpuszczam, bo i tak nie mam szans a zresztą nie będę się pchać tam gdzie mnie nie chcą.

Zdrowie mi się pogorszyło i kolorowo nie jest... W najgorszym wypadku czeka mnie operacja, ale jakoś dam radę. No, bo wiadomo muszę.

Wykorzystując czas czytam dużo książek. Wcześniej w roku szkolnym tego czasu było jak na lekarstwo a i chęci brak.

Cóż do zobaczenia :)
Ana-i-Miya
komentarze [8]

>> sobota, 4 lipica 2009 09:03:25
Czy ja jestem nienormalna?
Nic nie schudłam i tylko użalam się nad sobą. I poza tym (znowu) wpadłam w złe towarzystwo. Wiadomo, że jak nie chce to nie musze co nie? ale z drugiej strony nie chce być uzależniona od jednaj osoby i tylko z tą osobą wychodzić a jak mnie nigdzie nie weźmie to siedzieć w domu.
Z drugiej strony ja nie chce siedzieć non stop w domu, ani też non stop wychodzić. Nie chce też za każdym razem pić jak wychodze. Kasy idzie mi strasznie dużo.. A za dużo jej też nie posiadam. A jeszcze jakby z innej strony na to nie patrzeć, to chciałabym mieć jakiś nowych znajomych.. Poznać kogoś fajnego..Ale zawsze jest jakieś ale... Bo ja wcale nie jestem fajna i nie pasuje... Może staram się dopasować na siłe ale to nie jest dobre.. Ciągle czekam na tego mojego wymarzonego księcia... Ale widać go nie znajde... I patrze tylko z zazdrością na dziewczyny które zawsze kogoś mają.. A ja? jak tak sobie wszystko przemyśle to nigdy tak naprawde nikogo nie miałam..
Nie moge już patrzeć się na swoje ciało, na twarz... Czuje się taka beznadziejna, przeciętna, byle jaka...
A tak nawet ostatnio się zastanawiałam. Inni mają jakieś cele w życiu, marzenia. Ja nie mam nic. Żyje z dnia na dzień. A jedynym moim marzeniem to schudnąć. Czas cięgle płynie a ja stoje w miejscu. Ciągle i ciągle popełniam te same błędy. To sie już powoli zaczyna robić chore.

Wakacje mijają jak z bicza strzelił. Dzień za dniem i tak w kółko. Ciągle to samo... Całkiem sama. Bez przyjaciół. Bez motywacji do dalszych dni.
Ana-i-Miya
komentarze [8]

Znowu to samo. >> wtorek, 9 czerwca 2009 19:20:48
Cóż.. jakby to powiedzieć?... Hmm chyba znowu mam doła. Ale takiego co to się utrzymuje troche dłużej niż tydzień czy dwa.. Co prawda mam chwilowe przerywniki w dniu, że pośmieje ale jednak... Czuje, że coś jest nie tak. Totalnie nic mi się nie chce. Nie chce mi się siedzieć na kompie, czytać, chodzić do szkoły (czyt. laby), nie chce mi się imprezować (w tym wychodzić gdziekolwiek), nie chce mi się malować, stroić. Nawet myć mi się nie chce. Ale wiadomo czy się chce czy nie myć się trzeba (żeby nie było, że cuchne na kilometr bo to to nie :P). Nie mówię już nawet o sprzątaniu pokoju. Syf, brud i ubóstwo. Skarpetki walające się po pokoju, krzesło zarzucone przeróżnymi ciuchami, kurz na półkach, kosmetyki wyrozrzucane po podłodze i stole. Ktoś by to nazwał nieładem artystycznym, jednak na dłuższą mete utrudnia to moją marną egzystencje. Ehhh...
A gdyby tego było mało to dochodzą jeszcze problemy zdrowotne.. Jak tak dalej pójdzie (czyt. będzie się odwlekać wizyty u lekarza, zapominać brać lekarstw) to fiknę wcześniej niż mi sie wydaje ;/(guz wielkości śliwki ;/ pięęęknie...A do tego jeszcze zaczyna mnie to boleć.. Tylko ciii. Nikomu nie mówcie.) a do tego cygary.. No qrwa co jest?!

Baaa... Jakby TEGO jeszcze było mało znowu przytyłam. Na szczęscie nie dużo. 27'C na polu a ja nie mam co ubrać, bo brzuch się trzęsie jak galareta... Ah ten mój zapał... To teraz masz dziewczyno co chciałaś i zapierdzielaj w worku na ziemniaki...

I co tu robić?... Co robić...

I jeszcze ta moja odraza do chłopaków...
Dziękuje ci panie X to wszystko przez ciebie ;]

Ps. zmieniłam fryzurke. Niby nie wiele, bo strzeliłam sobie tylko grzywkę, ale i tak zostało to na szczęście pozytywnie przyjęte. Ale ile w tym prawdy to nikt nie wie ;]

Dziękuje to wszem obecnym za wysłuchanie mojego głupiego gadania :) Do usłyszenia :*
Ana-i-Miya
komentarze [11]

>> wtorek, 12 maja 2009 16:54:33
Nie mogę przestać jeść..
To boli.

Niczym uwięziony motyl w klatce..


Edit: 15 maja

Jakoś powoli idzie lepiej. Staram się.


Ana-i-Miya
komentarze [18]

Po każdym upadku trzeba siępodnieść. >> piątek, 8 maja 2009 19:50:37
Cóż tu dużo mówić... Zawaliłam z dietą i to na całej linii. Mogę cieszyć się tylko, że nie przytyłam. A przynajmniej tak mi się wydaje... Byłam ostatnio na zakupach. Znalazłam dwie fajne bluzki, ale wiadomo jak się to skończyło. Cholera nienawidzę zakupów! Jak ja ich nie cierpię.
Mój tłuszcz jest wszędzie. Najgorsze jest to, że chce, że ja to widze, ale nic z tym nie robię. Czas zacząć. W końcu już prawie lato, a ja dalej jestem w punkcie początkowym... A kończy się tylko i wyłącznie na gadaniu.
Jaka ja jestem głupia... Czasami po prostu nie potrafię powstrzymać się od obżarstwa, czasami mi to wisi, czasami mogłabym podać tysiąc za, ale i tysiąc przeciw. W danym momencie moje nastawienie potrafi się zmienić o 180'.
Wiem... Najgorzej jest na początku. Później już jakoś idzie.
Powiedziałam sobie, że od dzisiaj będzie już ok, że nie zawale.
Jest dobrze, daje rade.
Chciałabym się z tym uporać jak najszybciej, ale widzę że nie dam rady. Nie ma co się spieszyć. Podobno.

Czasami czuje się jak po drugiej stronie lustra. Widzę wszystko tak jakby z boku. Stoję i się przyglądam i myślę. Co ty do cholery dziewczyno robisz?
Może za bardzo bujam w obłokach?
Nie lubię rzeczywistości.
Tak bardzo brak mi przyjaciela...
W tworzonym świecie przez siebie nikt nie może mnie zranić, nikogo do siebie nie dopuszczam.
A w tym prawdziwym jestem taka samotna.. Tak mi smutno.. Czuje tą cholerną pustkę, która nie chce mnie opuścić...




Ana-i-Miya
komentarze [7]

>> niedziela, 3 maja 2009 16:49:31
Każdy mną pomiata. Jak ostatnim śmieciem. Nie liczy się z moim zdaniem. Nie zwraca na mnie uwagi.
Jestem nikim.
Nikim.

Czuję się jak kundel, który z zachwytem patrzy na swojego rasowego kolegę.
Zdobywcę medali, karmiony najlepszymi smakołykami, wystrzyżone pazurki, a sierść piękna, zadbana i błyszcząca. A ja jak ten kundel, brudny, nijaki, samotny.
Bo zawsze wybiorą tego ładniejszego.

Zdaję sobie pytanie: co ze mną jest nie tak?
Czuję się taka samotna... Jak ten kundel wśród rasowych psów..
Kręce się w kółko a i tak nie mogę nic znaleźć, niczego dostrzec. To zżera mnie od środka i coraz bardziej się pogrążam w samotności. W rozpaczy.
Dlaczego?
Nie chcę już nic czuć. Ani tego bólu, ani pustki, która z każdym dniem coraz bardziej wbija mi się w serce.

Moja dusza płacze i wyje z samotności.
Nie. Nie patrzcie na mnie z żalem. Nie chce litości.



Coma "Leszek Żukowski"
" Czasami wolę być zupełnie sam
Niezdarnie tańczyć na granicy zła
i nawet stoczyć się na samo dno
czasami wole to niż czułość waszych obcych rąk"

"NA PEWNO CZUŁEŚ KIEDYŚ WIELKI STRACH
ŻE OTO MIJA TWÓJ NAJLEPSZY CZAS
BEZRADNOŚĆ ZNIOSŁA CIĘ NA DRUGI PLAN
CZEKANIE SPRAWIA ŻE GORZKNIEJE CAŁA SŁODYCZ W NAS
OGROMNY ZGRZYT ZNIECZULA NAS NA SZEPT
TAK TRUDNO ZNALEŹĆ DROGĘ W CIEPŁY SEN
SŁOWA ZLEWAJĄ SIĘ W FAŁSZYWY TON
GDY NADWRAŻLIWOŚĆ JEST JAK BILET W JEDNĄ STRONĘ STĄD
OKŁAMALI MNIE Z NADZIEJĄ ŻE
UWIERZYŁEM I PRZESTANĘ CHCIEĆ
MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ? "










Ana-i-Miya
komentarze [12]

Wkrótce maj... Ah ten maj... Ciepły (gorący?!) maj... >> czwartek, 23 kwietnia 2009 19:30:12
Cóż tu wiele mówić... Przez okres miesiąca schudłam tylko 2 kilo... A miało być dwa razy więcej...
Dooobra... co prawda może nie do końca systematycznie liczyłam kalorie (dieta.pl fajna stronka :) zresztą chyba każdemu raczej znana :P) i powinnam trzymać się tego 1000 kcal, ale z własnej głupoty odpuszczałam czasami. Obyło się bez napadów (nie no raz się zdarzył... Skończyło się same wiecie jak :/ ), jadłam w miarę normalnie. Ale kurcze.. nie na tyle, żeby schudnąć. Powinnam się lepiej pilnować.
A najbardziej zaskakujące dla mnie jest to, że staram się systematycznie (raz dziennie ok. 20 min.) skakać na skakance :D Dość, że to polubiłam to jeszcze zauważyłam, że po takim skakaniu aż się postawa poprawia :P tzn. samo z siebie ma się wyprostowane plecki :D A człowiek taki leniwy jak ja nie raz się przygarbi :P
W szkole już w sumie mam luz. Mogę nawet powiedzieć, że to już prawie koniec roku (praktyki w maju), bo później tylko na 2 tyg. do szkoły, klasyfikacja i kooooniec :P
Swoją drogą ciekawa jestem jak będą wyglądać moje wakacje w tym roku, bo co roku są coraz inne. Dwa lata temu niby było spoko (powiedzmy). Piwko wieczorkiem, spanie do południa, komp i tak w kółko. Swoją drogą czy rzeczywiście można to nazwać ciekawymi wakacjami? Chyba nie bardzo... Rok temu jeździło się nad wode, też się piło, ale nic szczególnego. Później złapałam doła który trzymał się gdzieś do stycznia. W lutym trochę się zmieniło.. Ale dalej... Nie jest tak jakbym chciała żeby było...
Czy zasługuje na przyjaciółkę z prawdziwego zdarzenia? Tzn. jedną mam.. Ale mieszka daleko (z 400 km ?).
Pamiętam wakacje kiedy się spotkałyśmy. Tam gdzie mieszka. Widziałyśmy się pierwszy raz, a czułam jakbyśmy znały się od zawsze. Takiej przyjaciółki brakuje mi tutaj.. Bo patrząc prawdzie w oczy takowej koleżanki od serca nie mam. Chciałabym znaleźć, ale jak?
Tyle ludzi znałam, tyle koleżanek miałam. Ale dlaczego trafiałam na te fałszywe? No co ja winna jestem?...
Wiem pierdole już bez sensu, ale naprawdę strasznie doskwiera mi samotność. To straszne kiedy człowiek uświadomi sobie, że nie ma nikogo...
Boli.

Powiedzcie mi, czy istnieją w ogóle takie dziewczyny jak na tych zdjęciach? Takie ładne, chude. Staranna fryzura, pomalowane paznokcie, ładne ubrania(jednak na szczupłej osobie wszystko ładnie leży to trzeba przyznać).
Ale dlaczego ja taka nie jestem? Co mi brakuje? Czy jestem czemuś winna?...

Waga 58kg (o dziwo przez święta udało mi się nie przytyć.. ufff).
wymiary: 90-75-92

( taaa... kiedy ja schudne te 10 kg ;/)

A jak Wam idzie Kochane?:) Lecę Was teraz poodwiedzać :D















Swoją drogą święta prawda ...
Ana-i-Miya
komentarze [11]

Człowiek rodzi się sam i umiera sam >> poniedziałek, 13 kwietnia 2009 10:28:26
Wtedy kiedy najbardziej potrzebuje się pomocy okazuje się, że nikogo nie ma ani w pobliżu ani w ogóle.
Ja to uświadomiłam sobie wczoraj. Zalewając się łzami. Sama. I na myśl nie przyszedł mi nikt, kto mógłby mi pomóc i komu mogłabym zaufać. Nikt.
Jestem sama sobie i sama dla siebie.
Nikomu już nie ufam.
Nie wierze w przyjaźń jakąkolwiek. Albo mi nie jest dane jej doświadczyć...
Stałam się podejrzliwa, nieufna. A z pewnością cholernie nie ufna nikomu.
Dlaczego to tak boli? To, że uświadomiłam sobie jak jest.
Wczoraj tyle się działo...
Co alkohol robi z człowiekiem? Staje się po nim głupi, puszczają nerwy. Ja pamiętam... Co mówiłam w gniewie. Pamiętam.
Mam dość płaczu, kiedy jedno zwala na drugie.

Bo ja już nie daję rady...
Tak bardzo mi wstyd. Przed wszystkimi. Przed sobą.

Ps. Qrwa nienawidzę świąt... Jedzenie jedzeni i jeszcze raz qrde żarcie i dietę diabli wzięli ;(

Żarcie + alkohol = wyrzuty sumienia ----> ból ----> wstyd ----> rzyganie ----> wstyd ----> jedzenie ----> wstyd

I tak powstaje nieszczęsna reakcja łańcuchowa która się nie kończy...

Waga: mniej. Ale co z tego?.... I tak nadrobię ;/


Ana-i-Miya
komentarze [19]

Środek wiosny, ciepło, a ja ciągle GRUBA :( ;/ >> czwartek, 2 kwietnia 2009 19:07:05
Od jakiś kilku dni jest coraz cieplej. Niestety.
A ja z przerażeniem stwierdzam, że:
po 1) nie mam żadnych (ale to naprawde żadnych)ubrań na wiosne :( Wiadomo coś tam się znajdzie, ale cholercia same za małe albo po prostu za brzydkie rzeczy.. I weź tu być mądry. Z kasą mizerka jest no bo wiadomo "kryzys" światowy i te sprawy no i kasy nie ma. Jakieś groszaki mam na czarną godzine, ale też nie chce iść na "zakupy" żeby totalnie się załamać..
Dobraaaa.. schudłam 1kg no ale co to jest... ? Tym bardziej, że ostatnio tylko patrze co by tu zjeść słodkiego.. (takie skutki bycia kobietą :D wiadomo krwawa merry niedługo mnie odwiedzi to i ma się ciągotki do słodkiego)
po 2) Coraz cieplejsza pogoda powoduje coraz większe ściąganie ciuchów.. ( a ja nie chceeee :(:( )
po 3) Jestem "chora" i mam schizy. Wiem wiem. Głupek to za mało powiedziane..

Ostatnio musze się przyznać, że wymiatam na skakance :P co prawda nie dużo (ok 20 min) ale nie ma co od razu rzucać się na głęboką wodę, bo później zakwasy i te sprawy.
Ale mówie Wam fajna sprawa :) nawet z pokoju się nie muszę ruszać :D

W szkole jakoś sobie daje rade. Ucze się ostatnio. Nie mam może kto wie jakiej pamięci, bo się ucze a i tak prawie nic nie wiem ale jest dużo lepiej :) Chce teraz ocenki wypoprawiać i mieć spokój.

Ostatnio coś mnie bardzo zdziwiło. Nie mam za bardzo ochoty, żeby gdzieś wychodzić no ale tam czasem się zabiore z taką moją małą "ekipą". I P. powiedziała mi, że jestem jakaś taka przyćmiona, że smutna i zawieszona. Jakbym była w swoim świecie, jakby zamknięta w nim i zajęta swoimi myślami. Musze niestety przyznać jej racje. Chodzę od jakiegoś czasu jak zombiak taki "zdołowany", ale co zrobić. Wiosna idzie nie ma co się dziwić :P a nie będe jej przecież tłumaczyć na czym mój problem polega, bo i tak nie zrozumie.
3majcie się cieplutko buziam :*


Ana-i-Miya
komentarze [17]







Lay & html: excence
Pic: excence
More: obrazkinabloga

fav / linkme

Write it here,
And look
how much people
saw you:


Linki
Spisownik
Spisownik :)
Spis-ownik

Blogi
Ailsa
Ana-Bella
Betitka :)
Smile :*
Wioluś
Być Motylem
Gosia :)
Madzia :)
Pieprzona indywidualistka
Daguś
Jola M.
Smile
Swynskie zwierciadlo mego ja
Najwazniejsze-to-byc-chuda
Lisana
Montana
Agi
Coacum
Day-by-day-around
Kocha marzyć
Papillon
Night-Romance
Charlie :*



Ulubieni
be-perfectdagolesperantobyc-motylemana4everautomaticmeunder-my-shellmodelkasurreal-immortalsmiletrytofindmeperfect-weightThin, thiner, the thinest...anorexiagłód polekowy.

Kluby


Archiwum
2006
kwiecień (17)
maj (12)
czerwiec (7)
lipiec (3)
sierpien (5)
wrzesień (4)
październik (4)
listopad (2)
grudzień (2)

2007
styczeń (2)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (2)
maj (1)
czerwiec (2)
lipiec (1)
sierpien (1)
październik (1)
listopad (1)

2008
styczeń (2)
luty (1)
czerwiec (2)
wrzesień (1)
listopad (1)

2009
marzec (2)
kwiecień (3)
maj (3)
czerwiec (1)
lipiec (2)
sierpien (1)
wrzesień (1)

2010
kwiecień (1)
sierpien (1)
grudzień (2)